iKalisz.pl reklamy
rotator reklamuj się w gazecie internetowej iKalisz.pl


Reklama w Gazecie Internetowej
Reklama Rynku Pracy

Polub nas na Facebook
Reklama w Gazecie Internetowej



Informator Budowlany

Reklama w Gazecie Internetowej





Wtorek
24
kwiecień
2018
 
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
30
Piłka ręczna

Sukces kaliskich szczypiornistów

2017-12-13 13:18:21

Zdjęcie: kalisz.pl/Karina Zachara
Po fantastycznej pierwszej połowie i niespodziewanym przestoju w drugiej szczypiorniści Energa MKS Kalisz pokonali w sobotę we własnej hali KPR Legionowo 27:25. Tym samym kaliski beniaminek przerwał pasmo porażek trwające od 10. serii i do superligowego konta dopisał trzy cenne punkty.

Jeszcze w żadnym z dotychczasowych pojedynków jakie podopieczni Pawła Ruska stoczyli na parkietach PGNiG Superligi, nawet tych wygranych, nie zdarzyło się, by po upływie 24 minut rywal miał na koncie zaledwie cztery bramki. A dokładnie tyle zdołali wywalczyć w premierowej odsłonie sobotniego meczu zawodnicy z Legionowa. I nic dziwnego, bo od pierwszych minut spotkania to  kaliszanie rządzili w Arenie. Grali koncertowo, wprawiając w euforię ponad dwutysięczną publiczność zgromadzoną na trybunach.

 

Wspaniałą serię gospodarzy rozpoczął dwoma trafieniami Kirył Kniaziew, aktualny król strzelców w grupie pomarańczowej. Po chwili szybką kontrę sfinalizował Artur Klopsteg i było już 3:0. To był jednak zaledwie skromny wstęp do tego co nastąpiło w  kolejnych minutach. W miarę upływu czasu kaliszanie rozkręcali się coraz bardziej, wręcz miażdżąc kompletnie zdezorientowanych rywali. Kolejne zdobycze bramkowe zapisywał na swoim koncie Kniaziew, ale równie pięknie wtórował mu Arkadiusz Galewski i bezbłędny na skrzydle Michał Bałwas. W 24. minucie gospodarze prowadzili już dziesięcioma trafieniami (14:4), a na dwie minuty przed  przerwą, po celnym rzucie Pawła Adamczaka, ich przewaga urosła do 12 oczek (16:5). Przyjezdni pierwszego gola rzucili dopiero w 7. minucie spotkania, co nie dziwi, bo Edin Tatar uczynił z kaliskiej bramki mur nie do przejścia. W pierwszych dwóch kwadransach zanotował aż 11 skutecznych interwencji.  

 

- Pierwsza połowa ustawiła praktycznie cały mecz. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie, z czego wychodziły kontry i szybkie środki, a to pozwoliło zdobywać łatwe bramki i zyskać wysoką przewagę – komentuje trener Paweł Rusek.  

 

Wspaniale w wykonaniu gospodarzy wyglądał też kwadrans po powrocie na parkiet. Tempo i ilość zdobywanych bramek nie były może już tak duże, ale cały czas od rywali dzielił kaliszan bezpieczny dystans.  Jeszcze w 47. minucie prowadzili aż dziewięcioma golami. Niestety przestój jaki złapali w końcowych minutach sprawił, że sporych rozmiarów zwycięstwo na jakie się zanosiło stało się mało realne. Kłopoty pojawiły się na dziesięć minut przed końcową syreną. Wystarczyła chwila dekoncentracji, niepotrzebne straty i kilka nieprzygotowanych rzutów, by goście zrobili z tego właściwy użytek. Nadarzających się okazji nie marnował zwłaszcza Kacper Adamski, aktualny lider klasyfikacji strzelców PGNiG Superligi, który regularnie trafiał do kaliskiej bramki. W ostatnich dziesięciu minutach zrobił to aż pięciokrotnie, zmniejszając dystans dzielący jego zespół od ekipy z Kalisza do zaledwie dwóch goli. Na szczęście zapas jaki wypracowali sobie wcześniej gracze Energi MKS był na tyle duży, że dorównać im przyjezdni nie mieli szans. Gospodarze wygrali zasłużenie, 27:25 i było to ich piąte w tym sezonie zwycięstwo.

 

- Z szatni wyszliśmy skoncentrowani, niestety do 40. minuty. Później posypało się wszystko. Zawodnicy zaczęli grać indywidulanie. Mieliśmy sześć stuprocentowych, a w efekcie niecelnych rzutów. Naszą najsilniejszą broń, czyli kontry w drugie tempo i szybki środek, co pozwala na zdobywanie najłatwiejszych bramek, praktycznie przejął przeciwnik. To co sobie założyliśmy, czyli zespołową grę szybką piłką, dobrze zrealizowaliśmy w pierwszych trzydziestu minutach, niestety później tego zabrakło. Cała nasza wcześniejsza praca została roztrwoniona, bowiem indywidulane błędy w końcówce rywal doskonale wykorzystał. Wynik i trzy punkty owszem cieszą, aczkolwiek analizę ostatnich minut na pewno zrobimy i wyciągniemy wnioski  - dodaje szkoleniowiec kaliskiego beniaminka.    

 

- Druga połowa na pewno daje wiele do myślenia, a jej styl być może był mało przekonujący, ale całym zespołem wraz ze sztabem szkoleniowym cieszymy się z tych punktów i pozostanie to w naszych głowach. W środę czeka nas ciężki mecz z Kwidzynem, z bardzo wymagającym rywalem. Już od poniedziałku zaczniemy się do niego przygotowywać, żeby podtrzymać tę dobrą passę na własnym boisku i wspólnie z naszymi kibicami powalczyć o kolejne zwycięstwo – mówi Paweł Adamczak, kapitan kaliskiego zespołu.   

 

Podobnie jak w przypadku wszystkich poprzednich spotkań, tak i tym razem na trybunach kalskiej Areny panowała fantastyczna atmosfera. Od pierwszych do ostatnich minut towarzyszył zawodnikom doping ponad dwutysięcznej publiczności, któremu rytm nadawał jak zawsze aktywny klub kibica. Nie zabrakło też kilkudziesięcioosobowej grupy sympatyków KPR Legionowo, która głośno wspierała ekipę gości.

 

Mecz obejrzał też Michał Listkiewicz. Znany sędzia piłkarski i były prezes PZPN-u, a na co dzień także sympatyk szczypiorniaka, wspierający działania kaliskiego klubu, przed rozpoczęciem meczu odebrał z rąk prezydenta Kalisza Grzegorza Sapińskiego i prezesa MKS-u Błażeja Wojtyły szalik i pamiątkową koszulkę Honorowego Kibica Energa MKS Kalisz. 

 

O oprawę artystyczną meczu jak zawsze zadbał zespół  Calisia Cheerleaders, a w oficjalnej prezentacji zawodników uczestniczyli młodzi kaliszanie, wśród których znaleźli się podopieczni Grupy Wsparcia "Przystań”. 





Źródło: kalisz.pl/Karina Zachara

Zapytaj prawnika


Reklama w Gazecie Internetowej
Reklama Informatora Budowlanego

Reklama w Gazecie Internetowej
Reklama Informatora Ślubnego


Telefony alarmowe, wsparcia i informacyjne w Kaliszu.


Reklama w Gazecie Internetowej
Reklama w Gazecie Internetowej




iKalisz.pl reklamy iKalisz.pl reklama w sieci gazet